Wywiady
Grzegorz Wallner Prof. dr hab. med. Grzegorz WALLNER [2006 - 2008]

W chwilach wolnych od pracy najchętniej zajmuję się?
Chwil wolnych niestety mam bardzo mało, jak na lekarstwo. Jeśli już, to poświęcam go Rodzinie, żonie, synom, wnukom. Bardzo dużo relaksu daje mi praca w ogrodzie. Uwielbiam sam kosić trawę. Praca fizyczna pozwala mi się oderwać od spraw zawodowych. Jak mam zupełną labę, to jak zapewne wielu moich kolegów wie - namiętnie słucham bluesa.

Sport to zdrowie - mój sport to?
Zdecydowanie koszykówka. Kiedyś zawodowo, później rekreacyjne, a teraz... oglądanie rozgrywek NBA. Jeśli uznać za uprawianie sportu, to w przerwach w pracy dosyć intensywnie turystyka. Poznawanie nowych krajów, to moja forma spędzania wakacji. Wtedy też mam najwięcej wysiłku fizycznego, ruchu. Uwielbiam wodę, zarówno pływanie, jak i żagle.

Polski Klub Koloproktologii to?
To bardzo ważny rozdział mojego życia zawodowego, to poczucie, że jeśli się chce, to można wiele zdziałać wspólnie z osobami, które mają podobne zdanie, pomysły na uprawianie pięknej dziedziny medycznej, jaką jest koloproktologia.

Gdybym teraz był Prezesem klubu to?
Pełnienie funkcji prezesa PKK traktowałem jako wielki zaszczyt i wyróżnienie. Ale miałem i nadal mam świadomość, że praca na rzecz Klubu jest procesem, który trwa. Stąd ważniejszą rzeczą dla mnie jest nie przewodniczenie Klubowi, a możliwość kontynuowania dzieła rozpoczętego przez moich szacowanych poprzedników, konsekwentne realizowanie zadań, które wpłyną na poprawę poziomu leczenia chorób koloproktologicznych, a także na podniesienie prestiżu zawodu koloproktologia. Bycie prezesem stanowi pewien etap pracy zawodowej, ale zdecydowanie wyżej sobie ceniłbym sobie opinię innych kolegów, którzy zapamiętaliśmy mnie nie jako prezesa, ale kogoś, kto przyczynił się do rozwoju dyscypliny, którą się zajmujemy. Tak samo traktuję swoją rolę jako prezes Towarzystwa Chirurgów Polskich.

Kim bym był gdybym nie był tym kim jestem?
Nie należę do osób, które już w przedszkolu wiedziały, że chcą być chirurgiem. Dla mnie ważniejszym było konsekwentne realizowanie kolejnych, drobnych celów w życiu. Rzetelne i uczciwe wypełnianie swoich obowiązków, systematyczne dążenie do rozwiązywania zadań, które wynikały z życia codziennego. Takie postępowanie doprowadziło mnie do miejsca i pozycji gdzie jestem teraz. Sądzę, że gdybym uprawiał inną dyscyplinę zawodową też miałbym jakieś sukcesy. Tak było w szkole, na studiach, w sporcie itd. Osiągniecie określonego poziomu, stanowiska, pozycji automatycznie otwiera nowe możliwości, nowe perspektywy. Ważne jest by to co robię miało sens i przynosiło wymierne wyniki, abym był postrzegany, jako osoba zasługującą na szacunek innych ludzi.

Jaka jest twoja ulubiona podróż?
Miałem takich kilka - w Afryce czułem się jak u siebie w domu, miałem wrażenie, że już tam kiedyś mieszkałem. W Stanach Zjednoczonych - zawsze miałem mnóstwo sentymentów zwiedzając blisko 40 stanów. Po prostu kocham ten kraj, uwielbiam jego historię, ludzi, kulturę, przyrodę. Jeśli miałbym wybrać jakąś wyprawę w USA, to albo wyprawę na Alaskę, lub niezapomnianą jazdę przez Stany wzdłuż autostrady IS-90. Ale jak nie wspomnieć o np. San. Francisco, czy południowych stanach z klimatami powieści Faulknera, czy Williamsa. Mógłbym godzinami rozpisywać się na temat parków narodowych, Gór Skalistych itp. Dużo emocji budziła wyprawa do Nowej Zelandii, Peru, Japonii, czy olbrzymich Chin.

Jakiej cechy charakteru najbardziej w sobie nie lubisz?
O to trudne pytanie. Wiele bliskich mi osób mówi mi, że jestem hedonistą. Dla mnie to być może dobrze, ale dla innych może być to uciążliwa cecha. Rzeczywiście czasem nie potrafię sobie odmówić przyjemności, stąd moja tusza, brak wystarczającego czasu dla rodziny, zbyt dużo bluesa w moim życiu. Zdecydowanie nie lubię w sobie prostoty mojego charakteru. Nie jestem dobrym politykiem, strategiem, czy dyplomatą. Często reaguję zbyt impulsywnie, potrafię "przywalić" prosto z mostu, czego później żałuję. Z pewnością mam mnóstwo innych wad, ale moi koledzy, współpracownicy, adwersarze lepiej o tym wiedzą -:))))

Ulubiona, nie związana z medycyną, postać historyczna?
To się zmienia z wiekiem. Wielokrotnie kształtowała to literatura, czy miejsce, które aktualnie zwiedzałem. Historię zawsze lubiłem, szczególnie historię polityczną. Kiedyś byli to pierwsi królowie Polski z dynastii Jagiellonów, królowie Anglii, w jakimś sensie Bonaparte. Później prezydenci Stanów Zjednoczonych (znałem biografie wszystkich prezydentów USA, do Regana!). Bardzo imponował mi Leonardo da Vinci. W tej chwili mniej mnie pociągają postacie historyczne w sensie sentymentalnym, bardziej natomiast te które mogą być dla mnie autorytetem moralnym, duchowym. Bardzo wiele dla mnie znaczy postać naszego papieża Św. Jana Pawła II.
Nasi Partnerzy

ABK Medica Proktis-M Proctolact-M ABK Grupa Nowa Medycyna Borgis
2017 ABK Grupa. Projekt i wykonanie www.abkgrupa.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.